czwartek, 26 marca 2015

26.03.2015r.

Oszczędzę sobie opisywania wczorajszego dnia.


Dzisiaj byłam na dniu otwartym III LO i szczerze powiem że jestem zachwycona. Byłyśmy oprowadzane przez takiego sympatycznego chłopaka [sory, ale nie zapytałyśmy się o imię], że ho ho ;) w sumie sprawił że odprężyłam się i przestałam się stresować. Rozmawiał z nami całkiem normalnie i za to wielki plus... Tak był przystojny, ale to właśnie mojej koleżance wpadł w oko. Nie żeby mi się nie spodobał, ale po prostu przyszłam tam żeby obejrzeć szkołę, a nie chłopaków.

Co do mojego ciała... grrr. wczoraj podczas sprzątania skubałam sobie niewielką ilość łazanek  potem jak się zważyłam to na wadze widniało 83,5 -_- wiem że wpadam już w obsesję, bo ważę się czasami nawet kilkanaście razy dziennie, ale to jest silniejsze ode mnie. Podsumowując, zjadłam wczoraj: kanapkę z nutellą, 3 ciastka owsiane i porcję łazanek wielkości mojej piąstki.

Kiedy dzisiaj rano stanęłam na wadze, wyskoczyło mi 83,1. Byłam tak wkurwiona, że postanowiłam dzisiaj oprócz śniadania nic nie jeść, ale brat robi naleśniki, wiec może jednego sobie zjem, ale nie więcej. Do tej pory od tego nie jedzenia ważę: 82,3kg. Jest to na razie najniższa waga jaką udało mi się osiągnąć przez ten okres. Boję się że jak zjem tego naleśnika to strasznie przytyję. tak, tak, to jest chore, ale nic na to nie poradzę, bo po pierwsze nie umiem, a po drugie nie chcę.

Miałam dzisiaj znowu popieprzony sen. Było w nim coś podobnego na wzór jednego z teaserów EXO. Tylko, że ja zostałam tam zamknięta w bibliotece szkolnej- sama. Światła zaczęły się same gasić, a ja krzyczałam ze strachu. Pewnie brzmi to śmiesznie, ale ta biblioteka miała coś w sobie takiego, że...  oh no nie wiem jak to wyrazić.


[5 godzin później]
Ugryzłam tylko tego naleśnika żeby sprawdzić smak! Czuję się z siebie dumna, bo po spotkaniu do bierzmowania poszłam z koleżanką do Lidla i kupiłam jej loda, sama nic nie zjadłam! Podsumowując, jedyne co dzisiaj spożyłam to: kanapka z nutellą i gryz naleśnika, a moja aktualna waga wynosi 82,4kg :) przytyłam tylko 0,1, choć sama nie wiem po czym. Grunt, to że jutro znów jest dzień! Jutro na śniadanie przewiduję kromkę chleba i rybę w puszce [wiem że trochę bardziej kaloryczne, ale mam wf, a już teraz czuję, że po dzisiejszej dawce kalorii nie jestem w stanie biegać] lub kromka chleba i serek wiejski. Wyjdzie to jutro w planie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz